»»» Nasza historia

Ruch szalikowców Klubu Sportowego GWARDIA KOSZALIN rozpoczął się - jak w większości polskich kibiców - na początku lat 70 - tych. Działania kibiców w tamtych czasach oraz ich mentalność, całkiem różniły się od tych, z czasów dzisiejszych... Gwardia Koszalin, i sekcja piłki nożnej, oficjalnie powstała w roku 1946, ale pierwotnie był to Milicyjny KS przy KWMO (1945). Rok późiej przemianowano przemianowano nazwę na Milicyjny KS przy KP-MO, a dwa lata później, w 1948 roku,powstało Zrzeszenie Sportowe Gwardia.Dzięki pomocy tegoż Zrszeszenia, reaktywowano, zlikwidowany wcześniej, Milicyjny KS, który zmienił wkrótce nazwę na KS Gwardia... Do roku 1956 gwardziści tułali się po klasach okręgowych, z małym wyjątkiem w 1955 r., kiedy to próbowali swych sił w III lidze, niestety bez powodzenia. W 1957 r. doszło do połączenia Gwardii i Sparty Koszalin. Efektem tej fuzji był klub o nazwie Wojskowo - Cywilny KS "Granit", który grając w III lidze zajął 10. - ostatnie miejsce, opuszczając tym samym szeregi III - ligowców. W lutym 1959 r. WCKS Granit powraca do tradycyjnej nazwy (Gwardia) i w końcowej tabeli III lgi zajmuje drugą lokatę. Do roku 1971 był to "martwy" okres, jeśli chodzi o jakiekolwiek zorganizowane grupy kibiców w Koszalinie. Gwardia większość swoich meczów rozgrywała w niższych klasach rozgrywkowych, a po awansie do III ligi i coraz to lepszych występach w niej, mecze gwardzistów zaczęły oglądać większe rzesze sympatyków piłki nożnej i gwardyjskiego klubu. Pierwsza taka zorganizowana grupa fanów Gwardii pojawiła się wiosną 1971 roku podczas trzecioligowego meczu ze szczecińską Arkonią. Wtedy to również można było zauważyć pierwsze gwardyjskie flagi oraz szale.Mimo głośnego dopingu , w obecności 10.000 widzów piłkarze Gwardii ulegli 0:2. Do roku 1971 mecze koszalińskiej drużyny rozgrywane były na stadionie lokalnego rywala - Koszalińskego KS Bałtyk. Dopiero w w/w roku oddano do użytku stadion sportowy KS Gwardia. Mieszczący się przy ulicy Fałata 34 obiekt, mogący pomieścić 25.000 widzów, był prezentem dla miasta z okazji Centralnych Dożynek. Fundatorem był sam ... towarzysz Edward Gierek. A żeby było bardziej "czerwono", stadion do czasu obalenie ustroju komunistycznego, nosił nazwę "Przyjaźni Polsko - Radzieckiej". Ruch szalikowców w czerwono - biało - niebieskich barwach (bo takie przypisywane są koszalińskiej Gwardii) rozwijał się. Powstawały nowe flagi, babcie i matki dziergały na drutach swoim pociechom kolejne szale. Zaczęły się pierwsze wyjazdy na mecze swoich pupili... W latach 70 - tych gwardyjscy piłkarze z powodzeniem występowali w II lidze i nieźle spisywali się w rozgrywkach Pucharu Polski ( w 1976 r. dotarli do 1/4 finału P.P. Po wcześniejszym wyeliminowaniu MRKS Gdańsk, Pogoni Szczecin i Górnika Zabrze, odpadli dopiero w ćwierćfinale, ulegając późniejszemu triumfatorowi P.P. Śląskowi Wrocław 0:1 a mecze te rozgrywane były na stadionie Bałtyku). Na drugoligowych meczach kilka - , kilkanaście tysięcy widzów w latach 70 - tych było normą. Tamtejsi kibice Gwardii, podobnie jak ci z lat dzisiejszych, za swych największych wrogów uważali ekipy ze Słupska (Gryf i Czarni ) oraz cały region szczeciński, Trójmiasto, a także sympatyków klubów z województwa koszalińskiego, które również pałały nienawiścią do koszalinian. Z resztą Gwardia, jako milicyjny klub, nie była lubiana w całym okręgu koszalińskim i nie tylko. W tamtych czasch cała procedura wyjazdów na mecze bardzo się różniła od dzisiejszych. Wtedy to gwardziści potrafili pojechać na mecz, nawet klikunastoma autokarami! Jednak wielu kibiców oprócz sympatii do klubu z ich miasta, nie miało nic wspólnego z zaangażowaniem się w doping i wymachiwanie szalem w czerwono - biało - niebieskich barwach. Dzięki, jakże popularnemu w owych czasach, funduszowi socjalnemu, który istniał w bodajże każdym zakładzie pracy, można było naprawdę zjeździć cały kraj, również dotyczyło to meczów reprezentacji kraju. Za sprawą refundacji takowych wyjazdów przez poszczególne zakłady pracy, w roku 1973, na meczu II ligi w Bydgoszczy pomiędzy Zawiszą i Gwardią, zameldowało się ok. 1000 koszalińskich kibiców. Podobnie było w Gdyni na meczu z tamtejszym Bałtykiem, a w Szczecinie na Arkonii liczbę fanów KSG szacuje się na ok. 2000! Ale tak naprawdę, ilu rzeczywiście było kibiców gotowych "oddać życie" za swój klub już raczej się nie dowiemy... Zgody i układy pomiędzy kibicami różnych drużyn istniały w tamtych latach, jednak nie były tak popularne jak teraz. Z ustnych relacji mojego znajomego, który był inicjatorem ruchu szalikowców Gwardii, dowiedziałem się, że na początku lat 80 - tych panował dobry układ z fanami gdańskiej Lechii. Pamiętam, jak na początku lat 90-tych, "zgredy" nie mogły pogodzić się z faktem, że nowe pokolenie gwardzistów ma zgodę ze - znienawidzoną wtedy przez nich - Arką Gdynia. Z wieloma starymi kibolami rozmawiałem i zrozumieli oni w końcu, że ich czas minął i sprawy w swoje ręce wzięło nowe, młode pokolenie fanów Gwardii Koszalin... Od sezonu piłkarskiego 1984/85 gwardyjscy szalikowcy zaczęli przeżywać kryzys. I to głęboki, ponieważ "młynek" był rzadkością na Fałata 34, nie wspominając o wyjazdach! Nawet awans Gwardii do II ligi w 1986 r. nie zmobilizował kibiców w Koszalinie do reaktywowania jakiejś zorganizowanej grupy. I faktycznie, w sezonie 1986/87 na żadnym ze spotkań II ligi nie było dopingu ze strony "szali" KSG. Po prostu nie istnieli w tym okresie! Na pewno duży wpływ na ten fakt miała dobrze poczynająca sobie w ekstraklasie koszykarskiej, męska drużyna koszykarska - AZS. Większość kiboli ze "starego rzutu" odeszło na "emeryturę", a garstka, która została oraz nowi fani, swoje serca ulokowali w koszykówce, a konkretnie w zespole koszalińskiego AZS-u. Była to druga połowa lat 80 - tych. Najlepsza zgoda z tamtego okresu to Zastal Zielona Góra. Było też kilka mniejszych układzików. Patrząc teraz z perspektywy czasu, koszalińscy kibice nie byli ukierunkowani, nie potrafili odnaleźć swojego prawdziwego, jedynego, ukochanego klubu... W trzecioligowym sezonie 1987/88 (spadek Gwardii z II ligi), pojawiła się skromna grupa fanów czerwono - biało - niebieskich. Zaczęły powstawać nowe flagi, grupa się integrowała, dochodzili nowi fani KSG. W efekcie doszło do takiej sytuacji, że kibice Gwardii zaczęli dopingować również AZS, co okazało się dobrym symptomem dla przyszłościowej egzystencji fanów Gwardii... Po spadku AZS-u do II ligi w 1991 r. nastąpił przełom w kwestii dotyczącej klubowej przynależności. Typowych sympatyków AZS - u zostało niewielu. Natomiast większość przeniosła się na Fałata, dając do zrozumienia, że są kibicami Gwardii Koszalin. Później fani KSG pojawiali się na meczach koszykówki tylko w celach "roboczych", np. zasadzki na Kotwicę czy próby unicestwienia koszykarskich fanów Czarnych Słupsk. Pokolenie "nowego rzutu" gwardyjskich kibiców swoją pierwszą zgodę zrobiło z Arką Gdynia w Damnicy, podczas III - ligowego meczu gdynian z miejscowym Comindexem (później zmienili nazwę). Było to w roku 1989, a więc zgoda z fanami Arki trwa 16 lat. W 1992 roku dobre stosunki panowały na linii Koszalin - Kołobrzeg. A ściślej, kibice z Kolberga byli fan - clubem Gwardii i trzeba przyznać, nie byle jakim. Później, kiedy odeszła ta ekipa, odkopany został "topór wojenny" i tak jest do dnia dzisiejszego. Następne kontakty kibiców KSG nastąpiły podczas II - ligowej batalii o punkty w sezonie 1993/94. M.in. początki "dobrego" z kibicami Górnika Wałbrzych. I po kilku latach, w Poznaniu, tuż po zakończeniu spotkania kibiców polskich klubów, w roku 1998 oficjalnie przybito zgodę z fanami wałbrzyskiego Górnika. Także w tym okresie powstał układ z kibolami Broni Radom, zapoczątkowany podczas jednego z III - ligowych meczów Arki. Jednak po niewiele ponad roku sprawa ucichła i właściwie na linii Gwardia - Broń nie ma na dzień dzisiejszy konkretnych informacji. Należy dodać jeszcze, że oficjalnie żadne stosunki z broniarzami nie zostały oficjalnie zerwane. W międzyczasie zaczęły powstawać fan - cluby koszalińskiej drużyny. Bobolice (Mechanik), Polanów (Gryf) oraz mniej liczne , ale najstarsze Sianów (Victoria) oraz Mścice. Później doszedł Białogard (Iskra) i Złocieniec (Olimp). Dziś są jeszcze poszczególni fani Gwardii z okolicznych miejscowości. Powyższa sytuacja dotycząca zgód i układów obowiązuje do dnia dzisiejszego. Jeżeli natomiast chodzi o wrogów, to przede wszystkim cały Słupsk, chociaż dziś nie ma specjalnie kontaktu z tamtejszymi kibicami, ekipy z byłego woj. szczecińskiego i jeszcze klika innych ekip, z którymi jest kontakt i są one wrogo nastawione do koszalinian. Należy również odnotować obecność kibiców Kotwicy Kołobrzeg, którzy, mimo, że nie stanowią zagrożenia, to jednak coś tam działają. Mankamentem gwardzistów jest w pewnym stopniu milicyjna przeszłość ich ukochanego klubu. Na szczęście poszło to wszystko raczej w zapomnienie. Młyn fanów KSG ostatnio waha się w niewielkich ilościach: ok.100 kibiców srednio na mecz. Oczywiście wiele zależy od rangi spotkania. Np. pod koniec lat 90 - tych podczas meczu Gwardii z Kotwicą Kołobrzeg, sektor gwardyjski zajmowało ok. 500 "szali". Ale bywało również, że w tym samym sektorze, podczas innych meczów zasiadało po 50 osób. Największe wyjazdy były organizowane do Kołobrzegu (40 km od Koszalina) , max. 230 kiboli. A na inne, dalsze wyjazdy przypadało od kilku do kilkudziesięciu - stu kibiców. W połowie lat 90 - tych gwardziści zaczęli organizować autokarowe wyjazdy na mecze KSG, powstawały nowe insygnia klubowe (szale - ok.20 rodzajów, flagi, emblematy, proporce, zegary, kubki itp. itd.). W tym okresie powstała również licząca ok. 40 osób pierwsza gwardyjska bojówka "Malefactors Brigade" czyli Brygada Złoczyńców. W kwestii czysto-sportowej należy wyszczególnić kilka nazwisk piłkarzy grających swego czasu w KSG, którzy zapisali się w historii polskiej piłki. Należą do nich: Mirosław Okoński, Mirosław Trzeciak, Mariusz Niewiadomski, Janusz Studziński (obecny trener), Dariusz Płaczkiewicz (obecny działacz), Leszek Pałka, Roman Klasa, Marcin Janus, Grzegorz Lewandowski (aktualnie rozgrywający Gwardii), Mirosław Dragan, Janusz Makowski. Sztandarowe flagi kibiców zajmujących sektor vis a vis wieży to przede wszystkim "Pomorska Brygada Gwardyjskich Wojowników", "Gwardia Koszalin - Royal Club", "Klub Sportowy Gwardia Koszalin". Na dzień dzisiejszy rośnie w siłe kolejna bojówka "Ekipa Młodzieżowa". Faktycznie, młodzi fani KSG nadają teraz ton. Są dobrze zorganizowani i liczy się u nich jakość, a nie ilość.